RZUTZA3.PL EUROPEJSKIE ROZGRYWKIFESTIWAL-STRAT-W-MECZU-DWOCH-POOW-ANADOLU-EFES-GORA-PRZECIWKO-CRVENIE-ZVEZDA

Festiwal strat w meczu dwóch połów - Anadolu Efes górą przeciwko Crvenie Zvezda

18/12/2024 20:58
X: Anadolu Efes

18 grudnia został rozegrany ciekawie zapowiadający się mecz Euroligi. Na własnej hali Anadolu Efes podejmowało Crvena Zvezda. Ekipa ze Stambułu po cudownej czwartej kwarcie pokonało Crvene 89:67. Oto jak przebiegało to spotkanie ↓

Spotkanie rozpoczęło się defensywnie, a pierwsze punkty padły dopiero po 1,5 minuty gry dzięki trafieniu za trzy punkty Codiego Millera-McIntyre’a z Crveny. Obie drużyny początkowo prezentowały niski poziom koncentracji, popełniając liczne proste błędy. W efekcie, po trzech minutach gry, obie ekipy miały na koncie zaledwie jedno trafienie z gry. Crvena zaskakiwała jednak skutecznością zza łuku, choć nie jest to ich mocną stroną – trafili cztery na cztery rzuty za trzy punkty w pierwszej kwarcie. Trener Efesu, Mijatovic, zmuszony był do wzięcia przerwy przy stracie wynoszącej osiem punktów. Choć przerwa przyniosła krótkotrwały efekt w postaci kilku punktów, gospodarze nadal popełniali błędy. Dopiero na trzy minuty przed końcem kwarty Efes uspokoił grę i zaczął skuteczniej punktować. Crvena jednak utrzymała swoje tempo i zakończyła pierwszą kwartę prowadzeniem 14:25, imponując nieoczekiwanym festiwalem strzeleckim zza łuku.

Początek drugiej kwarty był spokojniejszy, ale Crvena Zvezda nadal kontrolowała spotkanie. Filip Petrusev wyróżniał się na parkiecie, zdobywając dziewięć punktów i notując dwa przechwyty w pierwszych piętnastu minutach gry. Efektowny wsad Rolandsa Smitsa zmusił trenera Crveny do wzięcia czasu przy pięciopunktowej przewadze jego zespołu. Najlepiej prezentującym się graczem Anadolu Efes był Dan Oturu, który dominował pod koszem, zdobywał piłki i skutecznie punktował. Seria szybkich kontrataków gospodarzy doprowadziła do tego, że Efes wyszedł na jednopunktowe prowadzenie, co ponownie zmusiło greckiego szkoleniowca Crveny do wzięcia przerwy. Spokojna i mało agresywna gra obu drużyn zaowocowała jedynie sześcioma faulami Crveny w całej pierwszej połowie. Jednak brak koncentracji Efesu pod koniec połowy był widoczny – fatalna akcja w ostatnich sekundach kwarty podkreśliła problemy gospodarzy. Na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 36:42 na korzyść Crveny Zvezdy. Pierwsza połowa była chaotyczna, z wieloma stratami po obu stronach. Anadolu Efes popełniło aż 13 strat, a Crvena Zvezda 9, co wskazywało na brak wystarczającej koncentracji. W barwach Efesu najlepiej prezentował się Dan Oturu, zdobywając 11 punktów, 3 zbiórki i 1 asystę. W ekipie Crveny wyróżniał się Ognjen Dobric, który do 8 punktów dołożył 2 zbiórki, 1 asystę i 3 przechwyty, będąc kluczową postacią w defensywie zespołu z Serbii. Druga połowa zapowiadała się ciekawie, z pytaniem, czy Efes zdoła przezwyciężyć swoje problemy i odwrócić losy spotkania.

Trzecia kwarta rozpoczęła się niemal identycznie jak pierwsza. Obydwie drużyny miały problemy ze skutecznością, a liczba strat po obu stronach rosła w szybkim tempie. Zawodnicy obu zespołów sporo biegali, co prowadziło do widocznego zmęczenia. Do przerwy telewizyjnej wynik wynosił 45:49. Łącznie obie drużyny zanotowały prawie 30 strat, co jest fatalnym wynikiem jak na zaledwie 25 minut gry. Jedynym czynnikiem, który pozwalał Efesowi trzymać się blisko Crveny, była szeroka rotacja. Elijah Bryant popisał się imponującą akcją za pięć punktów, która wyprowadziła jego drużynę na prowadzenie. Crvena znalazła się w trudnej sytuacji z powodu przewinień – ich pięć fauli zmusiło ich do bardziej defensywnego podejścia. Z kolei Anadolu grało spokojniej, mając na swoim koncie jedynie trzy przewinienia po dziewięciu minutach kwarty. Gra stopniowo się wyrównywała, a wynik oscylował na granicy remisu. Ostatecznie trzecia kwarta zakończyła się minimalnym prowadzeniem Efesu – 59:57.

Czwarta kwarta rozpoczęła się ospale – pierwsze punkty padły dopiero po 2,5 minuty gry. Ekipa Anadolu Efes zanotowała serię 8:0, co zmusiło trenera Sfaïropoulosa do wzięcia czasu. Fatalna gra Crveny wymusiła na nim kolejną przerwę w krótkim odstępie czasu, co jasno pokazywało, że drużyna z Belgradu kompletnie straciła kontrolę nad meczem. Głównym problemem Crveny były... straty. Seria 12:0 gospodarzy dobitnie obrazowała, jak bardzo poziom gry serbskiej drużyny spadł w decydującym momencie. Po przerwie na żądanie Crvena... ponownie straciła piłkę przy wyprowadzeniu, co doprowadziło do kolejnych punktów dla Efesu, stanowiących niemal lustrzane odbicie sytuacji sprzed chwili. Fatalna passa Crveny trwała ponad 5 minut, a zdobycie pojedynczego punktu nie wystarczyło, by napędzić drużynę do wyrównanej walki o zwycięstwo. Powolne budowanie akcji przez serbską ekipę nie było skuteczną strategią przy 16-punktowej stracie. Na dwie minuty przed końcem trener Mijatović zdecydował się na jeszcze jedną przerwę, próbując uniknąć nieoczekiwanego zwrotu akcji. Mecz okazał się rekordowy pod względem strat dla obu zespołów – zarówno Crvena (21), jak i Anadolu (20) osiągnęły w tym aspekcie niechlubne szczyty w obecnym sezonie Euroligi. Końcówka spotkania była pokazem siły gospodarzy, którzy przypieczętowali swoje pewne zwycięstwo. Anadolu Efes, jedna z najlepszych drużyn trzeciej dekady XXI wieku, triumfował 89:67 po imponującej czwartej kwarcie. Najlepszymi zawodnikami meczu byli Dan Oturu (17 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta) oraz Shane Larkin (4 punkty, 4 zbiórki, 12 asyst, 4 przechwyty), który mimo skromnego dorobku punktowego udowodnił, dlaczego uchodzi za jedną z największych gwiazd europejskich parkietów. W ekipie gości wyróżnił się Filip Petrušev (15 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta, 3 przechwyty). W kolejnym meczu Anadolu Efes zmierzy się z drugim zespołem z Belgradu – Partizanem, natomiast Crvena Zvezda podejmie u siebie Maccabi Tel Aviv. Po tym spotkaniu Efes plasuje się na 7. miejscu w tabeli, a Crvena Zvezda na 11.

Punktacja

Efes : Oturu 17, Bryant 17, Osmani 13, Smits 12, Beaubois 11, Thompson 8, Larkin 4, Nwora 3, Jonhson 2, Portier 2

Crvena : Petrusev 15, Millera-McIntyre 10, Mitrovic 8, Dobric 8, Yago 7, Kalinic 6, Bolomboy 5, Nedovic 5, Giedraitis 3